Why So Serious About Movies.

Dobry film.

Login:
Hasło:
Zarejestruj się!
Tegoroczny mój wybór nr 1 okazał się doskonały. Obraz jaki namalował przed nami Andrzej Jakimowski przenosi nas w niesamowite scenerie, tak odległe od Polskich reali.

Na 28 Warszawskim Festiwalu Filmowym "Imagine" było filmem otwarcia i naprawdę mam nadzieję, że każdy z was będzie mieć okazję kiedyś posmakować tego dzieła.

Do lizbońskiej kliniki chorób wzroku przyjeżdża Ian (Edward Hogg), który zamierza uczyć orientacji w przestrzeni międzynarodową grupę niewidomych pacjentów. Według niego kluczem do poruszania się i prowadzenia spełnionego życia są umysł i wyobraźnia, a nie percepcja zmysłowa. Jego metody, choć skuteczne, czego on sam jest przykładem, okazują się zbyt dużym wyzwaniem.
Poznaje on Eve (Alexandra Maria Lara), która będąc rezydentką kliniki na bierze udziału w zajęciach. Jedne czego pragnie to żyć jak zwykły widzący człowiek.

Widzimy zmagania zarówno uczniów jak i nauczyciela do być branym na poważnie, gdzie zwykłe biurokratyczne przeszkody potrafią stać się kolejnym etapem nauki.

Nie obserwujemy świata przez szerokokątną kamerę, ale wszystko co słyszymy w tle jest po prostu tylko tłem. Słyszymy dźwięki, nie widząc ich źródła dopóki bohater sam go nie "zobaczy".

Jesteśmy świadkami odkrywania świata na nowo, świata dźwięków, przestrzeni gdzie normalne nabiera nowego znaczenia.

Jedynym z moich ulubionych punktów każdego Festiwalu Filmowego jest możliwość spotkania się z reżyserem. I w tym roku miałam okazję stanąć twarzą w twarz z reżyserem Andrzejem Jakimowskim oraz głównym bohaterem Edwardem Hogg. Z sali padło wiele ciekawych pytań a Panowie udzielili kilka ciekawych odpowiedzi.
Dlatego, jak co roku, było warto oj było...

Oczywiście tak wyśmienity film nie mógł się obejść bez echa i całkowicie zasłużył na wygraną w sekcji Konkursu Międzynarodowego w kategorii: Nagroda za reżyserię dla Andrzeja Jakimowskiego.
21.10.2012 o godz. 20:45
To już dwudziesta ósma, w historii, edycja Warszawskiego Festiwalu Filmowego. Tak naprawdę jeszcze się nie zaczęła, ruszyła jednak już przedsprzedaż biletów i czuję zbliżające się Wielkie Kino.
Festiwal rusza w piątek 12.10 i trwa aż do niedzieli 21.10. Nie jest to weekendowa zabawa, którą ledwo poczujesz a już się kończy, ale całe dziesięć dni Święta Kina- szkoda tylko że nie są wolne od pracy czy szkoły.

W tym roku wyjątkowo obrodziło w filmy ze Stanów Zjednoczonych, ale także bliższych i dalszych krajów Azji. Co jak co tutaj każdy znajdzie coś co go zainteresuje. Mamy do wyboru dziesięć sekcji filmowych: Pokazy Specjalne, Konkurs Międzynarodowy, 1-2, Wolny Duch, Dokumentalny, Konkurs Filmów Krótkometrażowych, Odkrycia, Świat Dzisiaj, Świat Dzisiaj Dox.
A dodatkowo możemy wybrać się z naszymi pociechami na Rodzinny Weekend Filmowy lub pokusić się o Polskie Filmy Krótkometrażowe, a także zestaw filmów młodych reżyserów niemieckich- Next Generation.

Ahh... Gdybym był bogaczem...
Albo raczej gdyby moja doba miała 72h, bo przy tak napiętym grafiku filmowym gdzie znaleźć czas na pracę czy choćby popołudniową drzemkę?

Nie mogę zapomnieć oczywiście o Filmie Otwarcia, którym w tym roku jest "Imagine" w reż. Andrzeja Jakimowskiego, reżyser jak najbardziej polski, produkcja jednak wielokulturowa; Polska/ Wlk. Brytania/ Portugalia/ Francja.
Filmem Zamknięcia na tegorocznym WFF jest "The Holy Quaternity", reż Jan Hrebejk, Czechy.

Ze wstępnie 29 wybranych filmów stanęło na 4: "Imagine", reż. Andrzej Jakimowski; "The Flowers of War" reż. Zhang Yimou,Chiny; "The Foster Boy" reż. Markus Imboden, Szwajcaria/ Niemcy; "The Making of Jesus Christ" reż. Luke Gasser, Szwajcaria (film dokumentalny).

Naprawdę bardzo czekam na to kulturowe wydarzenie, niewiele mówiąc dla nie jest to jedna z ważniejszych i kultowych imprez w mieście nad Wisłą.

http://www.wff.pl/
Możecie ich odnaleźć również na fb.
Tagi: WFF
06.10.2012 o godz. 00:01
Historia młodego chłopaka żyjącego w Manchesterze lat 70 ubiegłego wieku. Niby nic, gdyby nie fakt iż główny bohater jest liderem i wokalistą Joy Division.

Ian Curtis (Sam Riley) próbuje prowadzić normalne życie, mając etat w urzędowej pracy, wiążąc się i zakładając rodzinę z Deborah Curtis (Samantha Morton), jednak coraz większy sukces zespołu prowadzi do rozdarcia. Ian wdaje się w romans z Annik Honoré (Alexandra Maria Lara), na to wszystko nakładają się tez nasilające się problemy zdrowotne- epilepsja.
W przeddzień trasy koncertowej po Stanach Zjednoczonych, wieńczącą sukces jaki Joy Division odniosło w Anglii, Curtis popełnia samobójstwo, wieszając się w swoim domu w Macclesfield 18 maja 1980 roku w wieku 23 lat. Pozostawiając po sobie muzykę, która na zawsze odmieniła oblicze rocka.

Anton Corbijn, którego film ten był debiutem fabularnym, stworzył obraz opowiadający nie tyle o muzyce co o człowieku, rozdartym, nieszczęśliwym a na końcu pokonanym przez życie.
Oglądamy proces tworzenia piosenek, od pisania tekstów przez Iana Curtisa, powstawania muzyki do koncertowania. Jesteśmy świadkami pierwszych sukcesów i życiowych porażek członków zespołu.

Pewnie większość z was, młode szczypiory, o Joy Division nawet nie słyszało, film warto obejrzeć nie tyle dla samej muzyki, ale też dla tego w jaki sposób Corbijn przedstawił wokalistę. Nie podkolorowując go, ale takim jakim był naprawdę ze wszystkimi problemami i słabościami, co nie ujmuje mu nic a nic z określenia: kultowa postać.

Tytuł filmu odnosi się do jednej z piosenek Joy Division "She's Lost Control".

Żeby nie było, że Sam Riley jest aktorem jednego(choć bardzo dobrego) filmu, będzie można go teraz oglądać w filmie "On the Road" wcielającego się w postać młodego pisarza Sala Paradise gdzie razem z dwójką przyjaciół podróżuję przez Amerykę.

"Control" w 2007 roku w Cannes zdobył trzy nagrody Najlepszy film europejski, Najlepszy film długometrażowy oraz Wyróżnienie specjalne.
Tagi: Control Riley
01.10.2012 o godz. 21:27
Powrót w wielkim stylu, czyli kino Skandynawskie.
Moja kolejna miłość, nie zawsze odwzajemniona. Kino europejskie lubię ale nie każde, zdecydowanie moi faworyci to kino hiszpańskie i właśnie skandynawskie.

Początek XX wieku, Marius Holst opowiada nam historię o Norweskim zakładzie poprawczym dla chłopców mieszczącym się na wyspie Bastøy. W ramach resocjalizacji chłopcy zmuszani są do wykonywania ciężkiej, fizycznej pracy w ciężkich warunkach. Muszą wykazać się szybką adaptacją do nieludzkich warunków panujących w zakładzie i uległością wobec fizycznej i psychicznej przemocy jaką stosują wychowawcy.
Trafia jednak na wyjątkowo niepokornego chłopaka, który zostaje zesłany na wyspę po niesłusznym oskarżeniu o zabójstwo. Erling (Benjamin Helstad ), który od początku planuję ucieczkę z Bastoy, pobudza morale doprowadzając do buntu. Zanim to jednak nastąpi sam będzie musiał stoczyć walkę o siebie, przyjaźń, honor i sprawiedliwość.

W rolę dyrektora ośrodka wciela się Stellan Skarsgård, którego z pewnością znacie z wielu typowo Amerykańskich produkcji. Jednakże dopiero w kinie skandynawskim widać prawdziwy warsztat i umiejętności.

Kino północno europejskie lubię za klimat, tematykę i chyba też za język, który wydaje się niemożliwy do zrozumienia i chyba tak jest że wszystko brzmi lepiej w języku którego nie znamy.

Obraz dla miłośników kina które zmusza do myślenia i opowiedzenia się po jednej ze stron, gdzie wszystko jest czarne albo białe.

"Król wyspy skazańców" nagrodzony na Norweskim Międzynarodowym Festiwalu Filmowym- Amanda za Najlepszy Film Norweski, Najlepszy Aktor Drugoplanowy i Najlepsza Muzyka.

Jeg Anbefaler!
18.09.2012 o godz. 23:31
Dla reżysera takich filmów jak "Memento", "Insomnia", "The Dark Night" czy "Incepcja", żaden temat nie wydaje się problemem. Dlatego sięgając po "Prestiż" spodziewałam się świetnego widowiska. Christopher Nolan nie zawiódł. Z tematem magii poradził sobie znakomicie wciągając nas w zawiłą intrygę pełną iluzji.
Ale czy zawsze jest to tylko iluzja?

Robert Angier (Hugh Jackman) i Alfred Borden (Christian Bale) są, niegdyś występującymi razem, dziś, po tragicznym wypadku podczas jednego ze wspólnych występów, szczerze się nienawidzącymi iluzjonistami. Borden jest w tym wypadku twórczym geniuszem, wymyślającym nowe zaskakujące sztuczki co Angiera wpędza w obsesje chęci poznania ich tajemnicy.
Ta Brytyjsko- Amerykańska produkcja rozgrywa się na przełomie XIX i XX w. w Londynie, kiedy to zachwyt nad cudami nauki niewiele różnił się od nabożnego szacunku, jakim obdarzano niegdyś szamanów. Pomiędzy elektrycznymi wyładowaniami a magicznymi zaklęciami otworzyło się szerokie pole do popisu dla wszelakiej maści prestidigitatorów, iluzjonistów i magików.
W pozostałych rolach występują: Michael Caine ("Batman Begins"), Scarlett Johansson ("Girl With a Pearl Earring"), Piper Perabo ("The Lazarus Project"), Rebecca Hall ("Vicky Cristina Barcelona"), David Bowie (tak, tak ten David Bowie).

Zakończenie tego filmu po prostu wbiło mnie w fotel, było zaskakujące i jeszcze chwile po pojawieniu się napisów zastanawiałam się "co ja właśnie obejrzałam". W jak najbardziej pozytywny sposób, oczywiście.
Angielski muzyk i kompozytor David Julyan napisał muzykę do "Prestiżu", już wcześniej współpracował z Nolanem przy "Memento" i "Insomni". Dlaczego o tym wspominam? Bo w tym filmie, jak w mało którym, muzyka buduje niesamowity klimat a nie jest tylko mdłym tłem dla obrazu.

Scenariusz filmu oparto na powieści Christophera Priesta pod tym samym tytułem. A powieść ta w '96 roku została nagrodzona nagrodą World Fantasy Award.

Dodatkowo 9 nominacji, w tym nominacja do Oskara dla najlepszej scenografii i najlepszych zdjęć, tylko potwierdza moje zdanie, że film jest wyśmienity.
25.03.2012 o godz. 22:03
Muszę się przyznać do tego że jestem wielką fanką seriali, tych dobrych oczywiście.
I dziś właśnie o serialu, świetnym, bardzo dobrze napisanym i wyreżyserowanym, obejrzany przeze mnie jednym tchem i na którego 5 już sezon czekam z niecierpliwością. Stworzona przez Kurta Suttera, który sam zagrał w nim niemałą rolę (Otto "Big Otto" Delaney), Amerykańska produkcja to nic innego jak "Synowie Anarchii"

Jest to historia wyjętego spod prawa klubu motocyklowego Sons of Anarchy Motorcycle Club Redwood Original (SAMCRO) działającego w Charming, fikcyjnym miasteczku w Północnej Kalifornii. Kiedy lider klubu Clarence "Clay" Morrow (Ron Perlman) i jego żona Gemma Teller Morrow (Katey Sagal) prowadzą resztę w stronę eskalującego bezprawia, jej syn Jackson "Jax" Teller (Charlie Hunnam) i vice-przewodniczący Sam Crow zaczyna kwestionować klub i musi wybierać pomiędzy lojalnością a dziedzictwem.

W rolach głównych oprócz Rona Perlmana ("Alien: Resurrection", "Hellboy"), Charlie'go Hunnam'a ("Hooligans") i Katey Sagal ("Married... with Children"), możemy zobaczyć także :
Maggie Siff ("Push") jako Tara Knowles,
Ryan Hurst ("Saving Private Ryan") jako Harry "Opie" Winston,
Tommy Flanagan ("Hero Wanted") jako Filip "Chibs" Telford,
Kim Coates ("Assault on Precinct 13") jako Alex "Tig" Trager,
Mark Boone Junior("Batman Begins") jako Robert "Bobby" Munson,
Theo Rossi ("Cloverfield") jako Jean Carlos "Juice" Ortiz,
William Lucking("Erin Brockovich") jako Piermont "Piney" Winston.
Tak naprawdę z 53 odcinków które zostały już nakręcone jest to ułamek świetnych nazwisk które przewijają się przez wszystkie sezony.

I jak na dobry serial przystało nie obyło się bez nagród. 8 nominacji i 2 wygrane, Złoty Glob dla najlepszej aktorki w serialu dramatycznym- Katey Sagal oraz Satelita dla najlepszego aktora drugoplanowego w serialu- Ryan Hurst.

Oglądajcie zatem!
15.03.2012 o godz. 22:02
I kolejny debiut, tym razem w rolę reżysera i scenarzysty wcielił się Steve McQueen. Film "Głód" opowiada o Irlandzkim strajku głodowym z 1981 roku podczas którego zmarł Bobby Sands i dziewięciu innych uczestników strajku. Swoją premierę miał w 2008 na Festiwalu Filmowym w Cannes wygrywając prestiżową Złotą Kamerę dla najlepszego debiutu reżyserskiego. Czy po takim starcie można tego filmu nie obejrzeć? Można, ale warto!

Bobby Sands (Michael Fassbender), jeden z czołowych bojowników Irlandzkiej Armii Republikańskiej (IRA), przebywa w więzieniu Maze. Nieludzki system więziennictwa sprawia, że rozpoczyna walkę. Żąda uznania siebie i innych bojowników osadzonych w bloku H za więźniów politycznych. Protestujący podejmują coraz bardziej radykalne formy strajku - od odmowy mycia, poprzez niszczenie cel, wylewanie moczu na korytarzach i odmowę wkładania ubrań. Bobby decyduje się na ostateczny, desperacki krok - głodówkę.

Mistrzowska ponad 16 min sekwencja dialogu pomiędzy Sands'em, który właśnie zdecydował się na podjęcie ostatecznego kroku do walki z rządem, strajku głodowego a księdzem, Ojcem Moran (Liam Cunningham), próbujący mu ten pomysł wyperswadować. Tak doskonale napisanych i odegranych przez aktorów dialogów w kinie się raczej nie ogląda. Tak więc chociażby dla tej jednej sceny warto "Głód" obejrzeć.

Michael Fassbender do roli schudł 16 kg, zmieniając swoje ciało niemal w szkielet. w finałowym momencie zdjęć ważył 58 kg (przy wzroście 183cm)- dokładnie tyle ile Sands kiedy umarł z głodu.

Steve McQueen zanim jeszcze zadebiutował "Głodem" znany był w Wielkiej Brytanii jako radykalny artysta wizualny, realizował krótkie eksperymentalne filmy, konstruował rzeźby i organizował akcje artystyczne. Widać jego wszechstronne zdolności wspaniale odnalazły się również w pełnometrażowym obrazie.

"Głód" nominowany był do 26 nagród z czego zdobył aż 10 (m.in. BAFTA, Cannes, IFTA, Europejska Akademia Filmowa, Nowe Horyzonty, Film Independent)
Rzadko zdarza się debiut tak bardzo doceniany na całym świecie.
14.03.2012 o godz. 21:55
Troy Duffy zadebiutował tym filmem w '99 (reżyser, scenarzysta), w tamtym czasie obraz ten był mocnym uderzeniem. Nie powiedziałabym jednak że jest to film typowo sensacyjny, dzięki błyskotliwym dialogom i postaci wykreowanej przez Willa Dafoe daje nam to kawałek dobrego kina.

Dwaj, głęboko wierzący, irlandzcy bracia MacManus, Conner (Sean Patrick Flanery) i Murphy (Norman Reedus), na co dzień pracujący w bostońskiej rzeźni a wieczory spędzają w zaprzyjaźnionym barze. Pewnego wieczoru w barze zjawiają się rosyjscy mafiozo a rano znajdujemy ich martwych w bocznej alejce. I tu do akcji wkracza agent FBI Paul Smecker (Willem Dafoe, we własnej osobie). Gdy cała historia dostaje się do prasy bracia MacManus zostają ogłoszeni "Świętymi z Bostonu" i oni sami zaczynają wierzyć w swoje powołanie do walki ze złem.

Mimo iż fabuła "Świętych" nie jest nowatorska, Duffy opowiedział tę historię w sposób ciekawy, zaskakujący, a co najważniejsze, trzymający w napięciu.
Jest to przede wszystkim film, który operuje nawiązaniami i odwołaniami do innych obrazów takich reżyserów jak Quentin Tarantino("Pulp Fiction", "Kill Bill"), czy John Woo("Bez Twarzy", "Zapłata"). Owe zapożyczenia nie są jednak ślepym i bezmyślnym kopiowaniem cudzych pomysłów. Ich idee są dla niego jedynie inspiracją do własnych rozwiązań reżyserskich, które niejednokrotnie są znacznie śmielsze i odważniejsze niż oryginalne.
Opisywane wydarzenia ilustrowane są ciekawą muzyką będąca mieszaniną operowych arii, techno oraz rocka, która doskonale pasuje to klimatu i fabuły obrazu.

W 2009 roku Troy Duffy obdarzył nas drugą częścią swojego świetnego debiutu The Boondock Saints II: All Saints Day. Ja szczerze polecam obie części bo oprócz dobrej akcji i muzyki znajdziemy tu błyskotliwe dialogi a także kawał specyficznego humoru. Polecam!
08.03.2012 o godz. 21:59
Film oparty jest na życiu, a właściwie nieznacznej jego części bo młodości, Nigela Slatera. Kucharza, autora, jak do tej pory, 11 książek kucharskich oraz dziennikarza.

Młody Nigel wykazuje zainteresowanie do gotowania, jednak jego matka(Victoria Hamilton) nie ma najmniejszych zdolności w tym kierunku. Po jej śmierci ojciec chłopca(Ken Stott) zatrudnia Mrs. Potter (Helena Bonham Carter), sprzątaczkę która również gotuje dla Slaterów. Pewnego dnia ojciec zabiera syna na wycieczkę do odległej części wsi Herefordshire, gdzie okazuje się, zamieszkają wraz z Mrs. Potter.
15- letni Nigel Slater(Freddie Highmore) jako jedyny chłopiec zapisuje się w szkole na zajęcia z gotowania, używając swoich niesamowitych zdolności kulinarnych próbuje pozyskać uczucia ojca, jednocześnie stając do rywalizacji ze swoją macochą.

Film był nakręcony dla brytyjskiej telewizji przez S.J. Clarksona(Dexter) i w 2010 roku pokazany został w BBC One, jednak w 2011 oglądać go można było na gali Festiwalu Filmowego w Berlinie, po czym 11 sierpnia 2011 trafił do kin na całym świecie, a więc może doczekamy się i Polskiej premiery, kto wie?

Ani Helena Bonham Carter, grająca w najlepszych produkcjach t.j. Fight Club, Charlie and the Chocolate Factory, Sweeney Todd, Harry Potter, King's Speech, Alice in Wonderland. Nie wykazał się niesamowitym kunsztem aktorskim.
Ani Freddie Highmore (Finding Neverland, Charlie and the Chocolate Factory, A Good Year, August Rush, The Ary Of Getting By) nie miał wielkiego pola do popisu, to jednak uważam że film wart jest aby poświęcić mu uwagę i chwilę czasu. Bo ta komedia dramatyczna to świetna historia a zarazem opowieść że można wszystko.

As I used to say in Wolverhampton, bon appetite!
25.02.2012 o godz. 19:55
Nakręconym w 2009 roku film Richarda Curtisa przenosi nas do muzycznie najbardziej twórczych lat minionego wieku. W filmie możemy usłyszeć najbardziej znanych artystów lat 60-tych David Bowie, The Who, Jimi Hendrix, Cream, Chris Andrews, The Beach Boys...

Ze względu na niepohamowany rozwój grzesznego rocka, który wyzwalał w społeczeństwie seksualne rozbestwienie, emitowanie go na oficjalnych falach radiowych BBC Radio zostało zabronione. Na muzyczną prohibicję nie mogli jednak zgodzić się ci, którzy rytm mieli we krwi. Grupa najbardziej przebojowych dj'ów założyła więc na własną rękę piracką rozgłośnię Radio Rock, które stało się oazą wolności dryfującą po Morzu Północnym. W świetnych rolach oglądamy tu m.in. Philipa S. Hoffmana- The Count, Billiego Nighy- Quentin, Rhysa Ifansa- Gavin Kavanagh, Nicka Frosta- DJ "Doctor" Dave, Chrisa O'Dowda- "Simple" Simon Swafford.

Do gniazda rozpusty, po wydaleniu ze szkoły, trafił 18-letni Carl "Young"(Tom Sturridge), zesłany tam do swojego ojca chrzestnego(Billy Nighty). W rzeczywistości jednak, pobyt na statku wśród nie tylko rozpasanych, ale i niezwykle inteligentnych i pochłoniętych pasją do muzyki osób, okazał się prawdziwą lekcją życia, podarowaną mu w prezencie przez jego nie mniej rozpustną matkę. Odkrywa tam pierwszą miłość ale i miłość ojcowską której nigdy nie zaznał w domu. Podczas gdy w Londynie minister rządu Sir Alistair Dormandy (Kenneth Branagh) szuka sposobu aby zamknąć Rock Radio.

Akcja filmu nie jest porywająca i zaskakująca niesamowitymi zwrotami akcji jednak jest na tyle ciekawa i wciągająca że trudno się oderwać.

Cudowna muzyka, tak bliska memu sercu i cudowny obraz kreowany przez Curtisa sprawiły że zatęskniłam za starymi dobrymi latami 60'tymi mimo że osobiście ich nie poznałam. W końcu to epoka Rokc'n'Rolla!

Film nie zdobył żądnych nagród, a bo i po co. Muzyka i obsada mówią same za siebie.

Film jest oparty na prawdziwej historii pirackiego radia Karolina, którego stacja znajdowała się na łodzi opływającej Wielką Brytanię.
24.02.2012 o godz. 23:13
Aby podsumować tegoroczny 27 Warszawski Festiwal Filmowy i zachęcić was do wzięcia czynnego udziału w przyszłorocznym, podsumujmy więc:

1) Zwycięzca Konkursu Międzynarodowego – Warsaw Grand Prix
Róża, reż. Wojciech Smarzowski (Polska)

2)Nagroda za Reżyserię w Konkursie Międzynarodowym
Inna cisza / Another Silence, reż. Santiago Amigorena (Argentyna / Kanada / Brazylia / Francja)

3)Specjalna Nagroda Jury dla Najlepszego Aktora i Nagroda Jury Ekumenicznego
Wymyk, reż. Greg Zgliński (Polska)

4)Najlepszy Film Dokumentalny
Gorzki smak wolności, reż. Marina Goldovskaya (Szwecja / Rosja / Stany Zjedn.)

5)Zwycięzca Konkursu 1-2 czyli debiuty z calego świata
Portret o zmierzchu, reż. Angelina Nikonova (Rosja)

6)Nagroda Jury NETPAC – Najlepszy Film Azjatycki
No. 89 Shimen Road, reż. Haolun Shu (Hongkong, Chiny / Holandia)

7)Nagroda Wolny Duch
Pompeja, reż. Tamae Garateguy(Argentyna)

Jak widać Polska mocno się trzyma jeśli chodzi o nagrody na tegorocznym festiwalu. Dla chętnych powiem że film "Róża" w reż. Wojciecha Smarzowskiego ("Dom zły") będzie w Polskich kinach 27 stycznia. W rolach głównych zobaczymy Agate Kuleszę i Marcina Dorocińskiego. Film ten zdobył nagrodę za najlepszą rolę męską dla Marcina Dorocińskiego oraz nagrodę dziennikarzy na festiwalu polskich filmów w Gdyni. "Róża" miała premierę międzynarodową na festiwalu w Toronto, a w październiku pojechała do Busan, na festiwal nr 1 w Azji.
Tagi: WFF
14.11.2011 o godz. 21:30
Trzecim i ostatnim filmem jaki miałam okazję oglądać na tegorocznym Warszawskim Festiwalu Filmowym była "Znieważona ziemia"("Land of Oblivion") w reż. Michale Boganim'a("Odessa...Odesssa!"), produkcji Francusko- Niemiecko- Polsko- Ukraińskiej.
26 kwietnia 1986 roku, Prypeć. Tego dnia odbywa się wesele Ani i Piotra. Mały Walery i jego ojciec Alexy, fizyk zatrudniony w elektrowni atomowej w Czarnobylu, sadzą jabłoń. Mikołaj, leśniczy, robi obchód w lesie otaczającym elektrownię. Dochodzi do katastrofy. Piotr jako strażak jedzie do piekła. Aleksy zmuszony do milczenia przez władze, woli zniknąć. Dziesięć lat później opuszczone miasto stało się ziemią niczyją i dziwaczną atrakcją turystyczną. Ania jeździ do Zony jako przewodniczka, a Walery po to, aby szukać śladów ojca. Mikołaj pielęgnuje w skażonej strefie zatruty ogród.

Wszystkim nam, wydaję się że katastrofa w Czarnobylu to był wielki wybuch, który zmiótł wszystko wokoło z powierzchni ziemi. Tylko nieliczni wiedzą że tak naprawdę byłby to bardziej optymistyczny scenariusz dla ludzi żyjących w tamtym czasie w okolicy elektrowni. W tym filmie poznajemy życie ludzi po katastrofie. Trzymające za serce zdjęcia opuszczonego miasta, wydają się odrealnione. Nie jest to wielka produkcja w której rodzą się dzieci mutanty, jest to dramat pokazujący normalne życie w nienormalnych okolicznościach.
Film jest trochę za długi, pod koniec już męczący ale rozumiem że reżyser chciał pokazać wszystko na raz. Film jest jednym z trudniejszych filmów jakie miałam okazję zobaczyć. Jest to obraz dla wytrwałych. Mimo wszystko polecam chociażby dla zdjęć.

W rolach głównych zobaczymy Olge Kurylenko (Anna) i Andrzeja Chyrę (Alexy)
Tagi: WFF
17.10.2011 o godz. 21:16
A gdyby tak gdzieś tam istniała druga Ziemia?
Druga taka sama planeta, jej wręcz lustrzane odbicie? A gdyby tak młoda pełna ambicji i mądra dziewczyna popełniła jeden nie wybaczalny błąd, który w niedalekiej przyszłości stworzy całkiem nowe możliwości?
I dlatego kocham kino!
Dlatego że porusza właśnie takie tematy. To nie jest kolejny film gdzie przed obcą cywilizacją będą bronić nas dzielni Amerykanie. To jest zupełnie inny film.


"Another Earth" ("Druga Ziemia") w reż. Mike Cahill'a, produkcja Amerykańska.
W Układzie Słonecznym zostaje odkryta druga, będąca kopią naszej, planeta...
W przeddzień odkrycia bliźniaczej Ziemi ma miejsce tragedia i losy dwóch obcych sobie osób nieodwracalnie się ze sobą splatają. Jedno z nich ma szansę podróży na alternatywną Ziemię i odkrycia innej rzeczywistości.

W rolach głównych zobaczymy Brit Marling jako Rhoda Williams oraz William Mapother jako John Burroughs.

FIlm ten (dramat, sci-fi) nagrodzony został na festiwalu Sundance: Nagroda Specjalna i Nagroda Specjalna Jury.

W mojej dziesięcio stopniowej skali obraz ten otrzymuje 9.3/10 Polecam!
Tagi: WFF
11.10.2011 o godz. 23:33
Właśnie teraz, a dokładnie 7-16 października, w stolicy odbywa się już 27 z kolei Warszawski Festiwal Filmowy.
Czy warto?
No OCZYWIŚCIE że warto! Dla tego chociażby że jest to naprawdę jedyna w roku okazja kiedy to widz decyduje o tym co chce obejrzeć. Na co dzień karmieni jesteśmy tym co według producentów najlepiej się sprzeda i dużego wyboru nie mamy.
A tu stajemy przed wyborem produkcji z pięćdziesięciu dziewięciu krajów a to samo w sobie świadczy o wielkiej różnorodności programu tegorocznego WFF.
To także jest prawdopodobnie jedyna okazja kiedy możemy ocenić oglądany przez nas obraz.

Z 18-stu wybranych przeze mnie pozycji, oficjalnie stanęło na 3 i jak do tej pory dwa z trzech filmów okazały się prawdziwymi perełkami.

Pierwszy z nich to "Page eight"("Ósma strona") w reż. Davida Hare'a, produkcji Brytyjskiej. W obsadzie zobaczymy takie gwiazdy jak Bill Nighty, Rachel Weisz i Ralph Fiennes .
Johnny Worricker (Bill Nighty) jest agentem MI5 o długim stażu, wiele wycierpiał dla służby. Jego szef i najlepszy przyjaciel (Michael Gambon) nagle umiera, zostawiając po sobie niezrozumiałe akta zagrażające stabilności instytucji. Tymczasem pozornie przypadkowe spotkanie z dziwną sąsiadką i polityczną aktywistką(Rachel Weisz), wydaje się zbyt piękne, aby było prawdziwe. Johnny jest zmuszony do lawirowania w skomplikowanej i zdradliwej sieci intryg, porzucenia pracy i wyzbycia się własnej tożsamości, aby odkryć prawdę.
Jest to polityczno- szpiegowski thriller poruszający problemy związane z wywiadem, a także dylematy moralne.
Film był oryginalnie nakręcony dla BBC w 5 tygodni (!) nakładem 3 mil dolarów, aż trudno uwierzyć że tylko tyle było potrzebne aby z pod ręki Hare'a wyszedł tak dobry obraz.
I kolejny powód dla którego warto, miałam wielką przyjemność przed pokazem filmowym osobiście (jeśli można tak powiedzieć z 776 innymi osobami na sali) poznać i posłuchać reżysera "Ósmej strony" oraz głównego bohatera Billego Nighy'ta.
Tak więc sami zdecydujcie czy warto?
11.10.2011 o godz. 21:24
Gdyby Alicja była chłopcem...

...nazywałaby się Donnie Darko. Podobieństwa do "Alicji w krainie czarów" widoczne są na pierwszy rzut oka. Podążanie głównego bohatera za królikiem, świat po drugiej stronie... I niech się fani książki oburzają, jednak uważam, że w filmie Richarda Kelly'ego wszelkie symbole i alegorie, również wyżej wymienione mają znacznie większe znaczenie i głębszy kontekst...
Tak więc to jest jedyny film, który jak na razie obejrzałam, który może równać się a nawet przewyższać swój książkowy pierwowzór.

Donnie Darko (Jake Gyllenhaal)
wydaje się zwykłym chłopcem z przedmieść Middlesex, mieszkającym w domu wraz z dwoma siostrami i rodzicami. Od rówieśników różnią go jedynie problemy o podłożu psychiczno-emocjonalnym, które stara się wyleczyć lekami i wizytami u psychiatry. 12 października 1988 roku jego świat wywraca się do góry nogami, kiedy dwumetrowy królik o imieniu Frank (James Duval) wyprowadza go w nocy z domu i oświadcza, że za 28 dni, 6 godzin, 42 minuty i 12 sekund nastąpi koniec świata. Rankiem Donnie budzi się na polu golfowym i po powrocie do domu dowiaduje się, że Frank ocalił mu życie. Od tego momentu królik staje się przyjacielem Donniego, a on sam stara się coś zmienić by nie dopuścić do końca świata.
Film ten jest pierwszym pełnometrażowym debiutem, zarówno reżysera, jak i scenarzysty Richarda Kelly'ego. Tym bardziej zadziwia fakt, że taki film wyszedł spod ręki nowicjusza. Dzięki niemu stał się jedną z najbardziej obiecujących postaci kina niezależnego. Kelly w zaskakująco dojrzały sposób przedstawia nam tę dosyć nietypową historyjkę z niesamowitym klimatem i aurą tajemniczości.
Oprócz świetnej reżyserii i scenariusza, film zachwyca bardzo dobrym aktorstwem. Na pierwszy plan wysuwa się oczywiście Jake Gyllenhaal jako tytułowy Donnie, oprócz niego możemy podziwiać jego starszą siostrę(zarówno w filmie jak i w życiu) Maggie Gyllenhaal jako Elizabeth Darko. Postacie drugoplanowe również prezentują się iście gwiazdorsko, na ekranie możemy podziwiać Drew Barrymore jako Panna Pomeroy oraz Patricka Swayze jako Jim Cunningham.

Niewątpliwym atutem filmu jest również hipnotyczna-transowa muzyka autorstwa Michaela Andrewsa, która nadaje filmowi niesamowity klimat wytworzony przez połączenie brzmienia pianina i syntezatorów.

Widz w trakcie seansu powoli odkrywa elementy układanki, aby pod koniec i tak zostać zaskoczonym i pozostawionym w zakłopotaniu. Fabuła zmusza widza do samodzielnej interpretacji, a samych teorii na temat tego, co przytrafiło się Donniemu, jest wiele. Jednym słowem, nie jest to łatwe kino dla przeciętnych zjadaczy popcornu w kinie.

Film zyskał 3 nominajce do nagrody Film Independent za Najlepszy aktor(Jake Gyllenhaal), Najlepszy debiut scenariuszowy(Richard Kelly) oraz Najlepszy film debiutancki (Richard Kelly).
09.05.2011 o godz. 20:48
Mimo, że western umarł śmiercią naturalną w latach 70 tych. to remake filmu oryginalnie nakręconego przez Delmera Davesa w 1957 roku można by nazwać ambitnym powrotem do korzeni kina. Czy nie jest to jednak nadużyciem?

Historia jest ta sama.Farmer Dan Evans (Christian Bale) zgadza się, za opłatą mającą wyciągnąć go z długów, transportować niebezpiecznego przestępcę Bena Wade'a (Russell Crowe) do odległego miasteczka, z którego odjeżdża tytułowy pociąg do Yumy.

Nową wersję wyreżyserował James Mangold ("Przerwana lekcja muzyki", "Tożsamość"), spec od dobrego kina psychologicznego. I rzeczywiście na pierwszy plan wysuwa wzajemną relację dwójki głównych bohaterów.
Wade nosi w sobie tajemnicę, która zawsze świetnie sprzedaje się na ekranie. To człowiek znieprawiony, ale jednocześnie honorowy, niestety grana przez Bale'a postać farmera nie jest tu żadną przeciwwagą, jest zbyt jednowymiarowa, szlachetna.
Wszystko byłoby pięknie, gdyby nie finał, w którym reżyser do spółki ze scenarzystami dopuszcza się ewidentnej fuszerki. Psychologia i permanentna logika odjeżdżają wówczas pociągiem do Yumy, a na stacji pozostaje tylko bezzasadny stos trupów.

"Yume" ogląda się jednak z podziwem dla warsztatowej roboty, Mangold dobrze odrobił tę lekcję.
Dodatkowe smaczki stanowi występ weterana Petera Fondy w roli ścigającego Wade'a stróża prawa-Byron McElroy , oraz demonicznego Bena Fostera jako psychopatycznego członka gangu-Charlie Prince .

W 2008 roku film został nominowany do nagrody Saturna za Najlepszy film akcji / przygodowy / thriller oraz dla Najlepszego aktora drugoplanowego oczywiście dla Bena Foster'a.
18.04.2011 o godz. 19:59
Film oparty na faktach. Historia seryjnego mordercy terroryzującego San Francisco i okolice na przełomie lat 60tych i 70tych XX wieku.
Do redakcji trzech kalifornijskich gazet nadchodzi list. Tajemniczy nadawca przyznaje się w nim do dokonania trzech morderstw. Jednocześnie zagroził, że jeśli gazety nie opublikują szyfru dołączonego do listu, będzie mordował dalej. Morderca, który sam nada sobie przydomek "Zodiak" przysyła kolejne listy. W nich ogłasza swoje kolejne zbrodnie. Część z nich prawdopodobnie dokonał, część z nich sobie po prostu przypisał. Policja prowadzi intensywne śledztwo. Prasa szuka na własną rękę informacji o mordercy. Wszystko bez skutku.

Zagadka Zodiaka pozostaje nierozwiązana do dziś.


Z tym mitem nieuchwytnego mordercy zmierzył się David Fincher, twórca tak znakomitych filmów jak "Siedem" czy "Podziemny krąg".
Obraz już od pierwszych chwil zaskakuje stylistyką odbiegającą od poprzednich dokonań Finchera. Jest niesamowicie prosty.Reżyser tworzy namacalną wręcz atmosferę osaczenia i zagubienia. Przyglądając się zmaganiom bohaterów, widz ma poczucie, że wraz z nimi wędruje po labiryncie, z którego być może w ogóle nie ma wyjścia.
Niesamowita rola Roberta Downey Jr.(Paul Avery), który stworzył znakomitą postać dziennikarza pokonanego przez zagadkę Zodiaka, Mark Ruffalo(Dave Toschi)czy Jake Gyllenhaal(Robert Graysmith)również zasługują na pochwały.

Fantastycznie dobrane melodie przenoszą widza w epokę tamtych lat. To niesamowite, jak wielki wpływ na odbiór filmu może mieć dobrze dobrana muzyka. Do tego dochodzą świetne zdjęcia Harrisa Savidesa dopełniając złudzenia podróży w czasie.

"Zodiak" nie jest arcydziełem. Mimo wszystko jest to kawał dobrego kina przeznaczony dla wyrobionych smakoszy wrażeń wizualnych i słuchowych.

W 2007 roku film dostał nominację do Złotej Palmy dla Davida Finchera.
16.03.2011 o godz. 20:45
O wyższości kina europejskiego nad amerykańskim czyli ekranizacja bestsellerowej powieści Patricka Süskinda "Pachnidło: Historia mordercy". Oczywiście, nigdy nie zdarzy się film równie dobry jak książka, ale obraz stworzony przez Toma Tykwera zyskuje miano doskonałego. Odbiega zarówno w wymowie, jak i w samej fabule od swego literackiego pierwowzoru, co w tym wypadku, było doskonałym posunięciem reżysera. Ograniczenie wątków pobocznych również wyszło filmowi na dobre, tworząc spójną i przemyślaną całość.

Jan-Baptysta Grenouille(Ben Whishaw ) pozbawiony jest gruczołów zapachowych, lecz nadrabia tę stratę niezwykle wrażliwym zmysłem powonienia. Choć zaczyna jako porzucony noworodek, jego niespożyta siła pomoże mu walczyć i przekształci go w mistrza-perfumiarza. Zatraciwszy się całkowicie w idei zapachu doskonałego, dopuści się morderstwa, lecz w zamian zaoferuje światu czysty destylat miłości.
Geniusz i obsesja nabierają w obrazie Tykwera charakteru wszechogarniającego żywiołu. Jest to siła, której nic nie jest w stanie powstrzymać i której obojętne są wszelkie normy moralne. Grenouille jest ślepo poruszany siłami, których nie rozumie i których nie kontroluje.

Tom Tykwer zastąpił zapachy obrazami i dzięki temu osiągną rzecz niesłychaną przy tak olbrzymim przedsięwzięcu uczynił z "Pachnidła" widowisko zmysłowe i niezwykle intymne. Jest to jeden z najlepszych filmów ostatnich lat, jeśli chodzi o wizualną stronę filmu.
Sama oglądając "Pachnidło" miałam ochotę wziąć głęboki wdech.

Cudowna jest epizodyczna rola Dustina Hoffmana(Giuseppe Baldini) również Alan Rickman(Antoni Richis) pokazał się z jak najlepszej strony.
W filmie zagrała również Rachel Hurd-Wood (Laura Richis), znana chociażby z roli Wendy w fabularnej wersji "Piotrusia Pana".

Europejska Nagroda Filmowa dla Najlepszego europejskiego operatora roku dla Franka Griebe oraz Prix d'Excellence dla Uli Hanisch za scenografię.
W 2007 roku Tom Tykwer otrzymał Bavarian Film Awards dla najlepszego reżysera, a Uli Hanisch za najlepszą scenografię.


Początkowo projektem miał zająć się Ridley Scott i z całym szacunkiem dla Pana Scotta nie wyobrażam sobie aby ktokolwiek poradził sobie tak doskonale z zadaniem jak to zrobił Tom Tykwer.
13.02.2011 o godz. 21:46
A co o polskich filmach mogę powiedzieć? A no nie wiele, istnieją dobre, bo stare filmy polskie a te nowe, na to ja powiem jedno: Polacy nie umieją robić dobrych komedii, teraz. Dlatego dramat.

Film "Symetria" zrealizowany przez Konrada Niewolskiego w 2003 roku. Swoją premierę miał na festiwalu w Gdyni i jest to, nie tylko moim zdaniem, jeden z najlepszych rodzimych filmów ostatnich lat.

Bohaterem opowieści jest dwudziestosześcioletni Łukasz(Arkadiusz Detmer), który niesłusznie oskarżony o napad trafia do więzienia i na własne życzenie zostaje osadzony w celi grypsującej. Tak, ku własnemu zaskoczeniu, odkrywa, że w rządzonym jasnymi regułami świecie gitów czuje się lepiej i pewniej niż na wolności.
W doskonałych rolach możemy zobaczyć m.in. Andrzeja Chyrę (Dawid), Kingę Preis (Żona Dawida), Janusza Bukowskiego (Roman), Mariusza Jakusa ("Kosior"), Borysa Szyca (Albert) czy Janusza Chabiora (Oddziałowy).

Jest to film bardzo prawdziwy, pozbawiony sztuczności. To mocne, wstrząsające kino, które nie epatuje przemocą i skłania do myślenia. Obejrzyjcie koniecznie!


Nominacje do Złotych Kaczek: Najlepszy film polski dla Konrada Niewolskiego, Najlepszy aktor dla Borysa Szyca oraz Najlepsza muzyka dla Michała Lorenca.



By the way, pamiętacie plakaty promujące film, na które mogliśmy natknąć się na mieście? Hasła "Morderca na wolności", czy "Uwaga pedofil" mają z "Symetrią" niewiele wspólnego.
11.02.2011 o godz. 20:05
Jack(Adrien Brody) po raz pierwszy umarł podczas wojny w Zatoce Perskiej.Od pogrzebania żywcem uratowała go lekarka, która dostrzega słabe oznaki życia. Mija rok. Jack natyka się na drodze na narkomankę i jej córkę, małą Jackie(Keira Knightley). Naprawia im uszkodzony samochód i rusza dalej. Spotyka tajemniczego kierowcę, który oferuje mu wspólną jazdę. Wkrótce zatrzymuje ich policja, a Jack traci przytomność. Gdy ją odzyskuje trafia do więzienia jako sądzony za morderstwo policjanta. Uznany za niepoczytalnego, trafia do zakładu psychiatrycznego. To tu zaczyna dziać się cały "Obłęd". Przyszłość i przeszłość miesza się z teraźniejszością aż sam widz gubi się w natłoku informacji.
Rolę kontrowersyjnego doktora Becker'a zagrał Kris Kristofferson, a Jennifer Jason Leigh zagrała Dr Lorenson.

Jeśli odrzucimy wymowę antywojenną filmu, pozostaje przyczepić "Obłędowi" etykietkę thrillera na pograniczu science-fiction. Niestety o podróżnikach w czasie nakręcono już lepsze filmy. Nie uważam jednak iż jest to całkiem nieudana próba, obraz jest wciągający i zmusza do myślenia. Wiele scen jest zaskakujących i zmieniających początkowy sposób postrzegania filmu.
A więc warto, jednak nie nastawiajmy się na wielkie arcydzieło, w swoim gatunku jak dla mnie osiąga 7,5/10 punktów.

Obraz ten nakręcił angielski reżyser John Maybury, który wyreżyserował teledysk Sinead O'Connor do piosenki "Nothing compares to you".

Nominacja do Saturna za najlepszy film sci-fi.
11.02.2011 o godz. 16:02
Aboutall
Why So Serious About Movies.
O mnie: Jestem Królową z nazwiska nie z imienia. Pałam miłością do obrazu ruchomego.
statystyki